Anioł z opatrunkiem na nosie – wspomnień czar!

430414_3181416428471_2120575222_n

Kilka dni temu „szacowny facebook” zaskoczył mnie takim wspomnieniem. To było 5 lat temu, ale dobrze pamiętam tą wycieczkę. 🙂

„Dziś byliśmy na bardzo długiej pieszej wycieczce. Przyszedł taki moment, że skończyły się kanapki, wypity ostatni łyk wody, a droga jeszcze daleka. Nie wiadomo skąd, na naszej drodze pojawiła się niemal jak anioł – blond kobieta w okulary i z opatrunkiem na nosie. Zapytała, czy nie jesteśmy spragnieni. Z auta przyniosła nam 2 litry Coca coli i pakę pierniczków. Radości Wojtków nie było końca. Tak więc z nowymi siłami ruszyliśmy w dalszą drogę.”

Czy byliśmy zaskoczeni? Bardzo! Rzadko się zdarza, (choć czasem mam wrażenie, że w naszym życiu wcale nie tak rzadko ;)) że ktoś staje na Twojej drodze i ma dla Ciebie, to czego właśnie potrzebujesz. Nasze zaskoczone spojrzenia, niemal pytajniki w oczach. A ta kobieta, nie wchodząc w jakieś szczegóły, przyniosła to czego właśnie potrzebowaliśmy.

Chwilę wcześniej martwiliśmy się brakiem otwartych sklepów.  A jak pokonujesz na nogach dystans około 30 km, to trudno nie być często spragnionym. 🙂 A tu Coca Cola! To nawet nie na ugaszenie pragnienia, ale motywator do dalszej drogi. 😉

Musiałam się tym podzielić. 🙂

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nasze wędrowanie, Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Anioł z opatrunkiem na nosie – wspomnień czar!

  1. ~Barbara Maćkowa pisze:

    Piękna historia i rzeczywiście coś w tym jest. Moja babcia miała takie zdarzenie . Mieszkała na wsi pod Lublinem ale przy drodze z dala od innych gospodarstw razem ze swoja córką a moja ciocia która była niepełnosprawna. Kiedy zachorowała nie miał kto kupić im chleba wypatrywała na drodze może ktoś z sąsiadów będzie szedł ale przez 2 dni nikt tamtędy nie szedł tylko samochody śmigały. Aż tu nagle przed ich domem zatrzymał sie bardzo duzy i elegancki samochód z którego wysiadł elegancki mężczyzna w garniturze kiedy babcia podeszła do furtki ten bez słowa wyciągnął z bagażnika 2 duże okrągłe chleby i nic nie mówiąc odjechał. Anioły są wsród nas i wcale nie muszą mieć skrzydeł. białych szat ani blond loczków . Może idąc ulicą spotkamy go, warto więc się uśmiechać do kazdego bo nigdy nic nie wiadomo. Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich i życzę wielu spotkań z aniołami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *