„Zrywacz więzi” – tak czasem żartobliwie nazywamy Małego :)

2016-05-20 18.38.53Mały Wojtek, mimo że jest indywidualistą nie lubi być sam. Wciąż chce być blisko któregoś z Nas.

Lubi sobie siadać obok mnie. Często szuka kontaktu, takiego na dotyk. Opiera się o mnie, czasem tylko dotyka ręką, czy nawet nogą. Tak żeby tylko czuć obecność.
Gdy idę do kuchni, zaraz mi towarzyszy.

Nawet czasem za bardzo chce być z Dużym. 🙂 To znaczy. Chodzi za nim jak cień. Duży czasem wręcz się tym irytuje. Jego radość, gdy wracam ze sklepu. Bezcenna. Jakby mnie nie było miesiąc. Zawsze czeka.

 

Pamiętam jak Wojtek witał mnie, gdy przychodziłam odbierać go ze szkoły… Obraz jak z komedii romantycznej. Ja zbliżam się… On wyrusza mi na przeciw…
Uśmiech, szczęście w oczach…
I jakby na zwolnionym filmie.
Kadr po kadrze…
Widzę tą radość…
– Jesteś! Czekałem…
I tak każdego dnia.

 

No i czy jest ktoś, kto temu obrazowi się nie podda? Ja za każdym razem byłam onieśmielona tą tęsknotą. Dla tego chłopca zrobiłabym wszystko. 😉

Jednak trzeba mieć świadomość, kto tu rozdaje karty. 😉 Wszystko na jego zasadach. Jeśli ja chcę go przytulić. To pozwala może na minutę. On za to, lubi  położyć się na moim ramieniu i nawet tak zasnąć. 🙂 Jest gościem samodzielnym. Nie potrzebuję trzymania za rękę, czy wspierać się jak idzie. Jednak od jakiegoś czasu robi wszystko, żeby się właśnie trzymać. Raczej z potrzeby bycia blisko niż trudności w poruszaniu. „Wypychany” przez nas do przodu, strasznie kombinuje jak się tak zakręcić, żeby znów iść razem. – Sam, sam, sam. To komunikat, który często słyszy. 🙂 A już najbardziej kombinuje jak idziemy na spacer całą czwórką. Duży idzie do przodu. Małego też namawiamy na samodzielność. Tak żeby mieć chwilę dla siebie. 😉 Jeśli jednak, choćby kontem oka zobaczy, że Ja i K trzymamy się za ręce. Zawraca i zwyczajnie nas rozdziela.

Stąd zyskał miano „Zrywacz więzi”. Oczywiście żartobliwie. 😉

 

Czasem lubi iść jako ostatni, bo wtedy wszystkich ma na oku. Wolnym krokiem za nami podąża.
I z jednej strony, bardzo ważne jest dla nas, żeby Mały był jak najbardziej samodzielny. To przede wszystkim dla niego. Zwiększa się w ten sposób jego świadomość. A to znaczy: więcej potrafię – więcej chcę. Czyli droga do dalszego rozwoju. I wierzcie mi, nie ma tu znaczenia ile ma lat. Wciąż może osiągać więcej.
A z drugiej strony to bardzo mnie rozczula, gdy tak próbuje być blisko.
I jak Go tu nie kochać? 🙂

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.