Wracam do tematu dorosłości osób niepełnosprawnych intelektualnie

still_rainbow

 

Hmm…
Wracam do tematu dorosłości osób niepełnosprawnych intelektualnie.

 

Niedawno obejrzałam film Reinbow Time.

 

Opóźniony w rozwoju Shonzi pasjonuje się kręceniem filmów. Mieszka z ojcem.  Ma brata i siostrę – oboje to już dorośli ludzie.
Siostra ma swoją rodzinę. Czasem Shonzi u niej bywa. Mniejszy kontakt ma z bratem, ponieważ ten od jakiegoś czasu rzadko go odwiedza. Tood w pewnym sensie czuje się odpowiedzialny za stan brata.

Właśnie jedzie odwiedzić ojca i Shonziego ze swoją dziewczyną Lindsay. W drodze przygotowuje ją na to spotkanie, obawiając się jej reakcji.

 

Shonzi jest bardzo rozbudzony seksualnie. Każdą spotkaną dziewczynę, traktuje jak obiekt seksualny. No może nie każdą. Kiedy spotyka dziewczynę – jak sam o niej powiedział „brzydką”,  nie jest nią zupełnie zainteresowany.
Lindsay – dziewczyna Tooda próbuje pokazać Shonziemu jak czują się kobiety tak traktowane. Próbuję zmienić jego podejście. Jest otwarta i wierzy że z właściwym podejściem można zmienić Shonziego.
Bracia mają swoje sekrety. Z jednej strony Tood kocha Shonziego,  z drugiej nie potrafi zaakceptować jego zachowania. Z jednej strony sam wchodzi z nim w pewne niewłaściwe gry, z drugiej wkurza się i wyzywa.

 

Nie chcę zdradzać Wam całej fabuły, bo może ktoś będzie chciał zobaczyć ten film.

 

Dla mnie pojawiają się dwa ważne wątki.
Dorosła osoba niepełnosprawna intelektualnie, która zawsze będzie potrzebować wsparcia.
Na ile może liczyć na rodzeństwo?  A właściwie pytanie powinno brzmieć: czy rodzice mogą liczyć na to, że ich pełnosprawne dzieci dadzą takie wsparcie tym słabszym?

 

Druga sprawa to seksualność takich osób. To przecież fizjologia. Nie da się tego tematu przemilczeć.
Nie mogę podzielić się z Wami tym jak wygląda to u moich synów, bo tylko oni mogli by o tym zdecydować, a skoro nie potrafią, to muszę założyć,  że mogą sobie tego nie życzyć. Mają prawo do prywatności, zwłaszcza w tak delikatnym temacie.
Mogę tylko nakreślić jak ja podchodzę do tej sfery, która jest bardzo ważna.

 

Jak z tą dorosłością, kiedy na pełną samodzielność nie ma szans?
Przypomina mi się rozmowa z jedną mamą. Żaliła się, że martwi się o córkę. Liczyła na to, że skoro pomaga synowi i jego żonie w budowie domu, to przyszłość jej córki jest zabezpieczona. Zadbała nawet o to, żeby w domu syna był pokój właśnie dla niej. Jednak z czasem zrozumiała, że ani syn, ani jego żona wcale nie mają takich planów…
Inna mama, która szukała dobrego miejsca dla syna. Nie na już, ale właśnie na wypadek gdyby z nią i mężem coś się stało…
Nie chciała obarczać zdrowego syna „ciężarem” Wiele ją to kosztowało łez…
Siostra niepełnosprawnego chłopaka szantażowana przez rodziców, że się od niej odwrócą jeśli im nie zagwarantuje, że zajmie się bratem…
Ja nie mam „zdrowych” dzieci, więc mogę tylko domyślać się jak by to mogło być.
Temat jest bardzo trudny i nie wiem, czy istnieje jedno rozwiązanie, a nawet jestem pewna, że nie.
Można powiedzieć, że rodzice nie mają prawa obciążać rodzeństwa. Jednak ich lęk nie jest niczym prostym. Trudno byłoby ich nie rozumieć. Przecież we mnie też jest lęk o przyszłość.
A jeśli rodzeństwo jest z sobą tak związane, że wydaje im się to naturalne? Czy na pewno temu podoła, czy nie przeszkodzi to w tworzeniu własnej rodziny?
A z drugiej strony wydaje się, że to naturalne, że silniejszy troszczy się o słabszego.
Czasem chciałoby się znaleźć złoty środek. Tylko czy taki istnieje?
Nie ma zbyt wielu „dobrych” miejsc dla takich osób, a co za tym idzie trudno tam o wolne miejsce. Rodzice zrzeszają się sami tworząc nowe miejsca, żeby mieć jakiś wpływ no to, gdzie kiedyś miałyby zamieszkać ich dorosłe, ale niesamodzielne dzieci.
W filmie Shonzi mieszkał z ojcem. Ale jak będzie wyglądało jego życie gdy tego taty zabraknie? Choć Shonzi jest bardzo sprawny, pewnie w życiu realnym miałby szansę na samodzielność wspieraną.
Ja przyznam, że też jeszcze wciąż nie znam odpowiedzi na pytanie, co z Wojtkami gdyby Nas zabrakło. Pewnie dlatego na to zwróciłam uwagę, bo coraz częściej zastanawiam się jak zabezpieczyć synów. Choć nie każcie mi za dużo o tym teraz myśleć… Chyba jeszcze brak mi gotowości. W mojej głowie jest wciąż myśl, że moi chłopcy mają za sobą doświadczenie mieszkania w instytucji, a to wspomnienie budzi w nich raczej lęk. Muszę zatem znaleźć naprawdę dobre rozwiązanie…
Tylko jeszcze nie dziś…

 

Drugi wątek w filmie to seksualność.
Nie jest tak, że osoba niepełnosprawna intelektualnie jest pozbawiona seksualności. Ten temat dotyczy jej tak samo jak nas.
I znów doświadczenia rodziców są bardzo różne. Wiele przecież zależy od tego jak sami byli wychowywani. Dla wielu to temat tabu, więc jak mają się w nim odnaleźć. Przypomina mi się mama, która płakała, bo wychowawczyni syna obarczyła ją winą za zachowanie chłopaka w szkole. Zamiast wsparcia usłyszała, że ma „coś z tym zrobić”. Poczuła się bezradna.
A to właśnie mama powinna dostać wsparcie…
Wiem, że można nawet z osobami z głębszą niepełnosprawnością wypracować zasady nie pozbawiając ich godności. Musimy je nauczyć jakie są normy i zachowania seksualne. Tak by w sposób społecznie akceptowalny wyrażały swoją seksualność. Nie możemy udawać, że ona ich nie dotyczy.
Temat nie jest prosty, zwłaszcza gdy osoba niepełnosprawna słabo się komunikuje, albo nie komunikuje się wcale. Jednak odwrócenie uwagi osoby w sytuacji jej pobudzenia nie jest żadnym rozwiązaniem. Trzeba wypracować konkretne metody przez ćwiczenie, aż do osiągnięcia pożądanych efektów.
Ważne jest też uczenie właściwych interakcji z różnymi osobami. Czyli tak jak Shonzi w filmie, który nachalnie się przytulał, wręcz ocierał o dziewczyny. W takich sytuacjach musimy reagować stanowczo. Tylko jeśli pokażemy, że to nam się nie podoba, jest niewłaściwe możemy liczyć na zmianę. Nie można nadmiernie pobłażać.

 

Oba te tematy tylko nakreśliłam. Wiem. To tylko w odniesieniu do filmu, który obejrzałam. Myślę jednak, że jeśli będą chętni do rozmów i rozszerzenia tematów na pewno do nich wrócę.

 

Czy będziecie chcieli obejrzeć ten film? Czy moje przemyślenia kogoś do tego skłonią? To kino raczej niszowe. Nie jest to film, który wszyscy będą chcieli zobaczyć. Niektóre pomysły reżysera były dla mnie żenujące, no ale może miało być śmiesznie, a ja mam słabe poczucie humoru. Jednak film skłonił mnie do przemyśleń, więc nie żałuję, że go obejrzałam.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wracam do tematu dorosłości osób niepełnosprawnych intelektualnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *