Było o konsekwencji – będzie o odpuszczaniu

Kiedy musimy być konsekwentni? Czy jeśli odpuścimy to stanie się coś złego?

9

Nikt nie jest idealny – idealni ludzie nie istnieją.

To ważne zdanie dla wszystkich, którzy wciąż szukają swojego ideału. 🙂 Ale równie ważne z perspektywy rodzica. My też możemy popełniać błędy, możemy być zmęczeni, czy zwyczajnie dojść do wniosku, że tym razem nie chce mi się „spinać”  – odpuszczam.
Wszystko jest dobrze jeśli w naszym życiu konsekwencja nie jest czymś sztucznym. Jeśli w naturalny sposób uczymy nasze dzieci życia.
Jeśli to wypływa z nas, a nie jest zapożyczone na potrzebę chwili. Nie będzie wtedy wielkiego dramatu, jak czasem odpuścimy.
Mając w domu taki tandem – starszy autysta i młodszy z zespołem Downa. To uwierzcie mi, jest to niezłe pole ćwiczeniowe dla naszej cierpliwości, bycia konsekwentnym, ustalania zasad i ich przestrzegania. Teraz jak o tym myślę, to chce mi się uciekać. 🙂

Na szczęście na co dzień człowiek stara się po prostu żyć. Oczywiście według pewnych zasad, ale raczej nie wdrażamy wszystkiego naraz.

Nie jest tak, że poznaliśmy jakąś teorię, czujemy, że nam pasuje i od dnia 29 listopada żyjemy zgodnie z nią. Trzymamy się jej ściśle, nie popełniając błędów, nie poszukując rozwiązań bardziej dla nas dostosowanych.
29 listopada – nowe życie – nowe zasady – jedyne słuszne. 🙂 No jeśli ktoś tak zamierza to pogratulować, ale intuicja mi podpowiada, że do niczego dobrego to nie prowadzi.

Jak trudno być konsekwentnym jeśli syn ma autyzm i czegoś chce teraz, zaraz, natychmiast. Wiedzą wszyscy rodzice, którzy przez to przechodzą. Czasem jest to dylemat, uda mi się trzymać zasad, czy poleci talerz przez całą kuchnię. Oczywiście sprytni rodzice – czyli my 🙂 takiemu autykowi wymienili naczynia i korzysta on z plastikowych. Niezwykłe jest to, że kiedy Wojtek zorientował się, że to jego zachowanie nie jest dobre, ucieszył się z tych naczyń i ma takie przekonanie, że dzięki nim nie ma pokus do wprawiania ich w lot. 🙂 No ale wracając do tego, że ten zniecierpliwiony młody człowiek bardzo chce teraz to o co prosi, a nie później. Jest minutnik, to prawda, ale od jego ustawienia, jest milion pytań kiedy on w końcu zadzwoni. No i jeśli to jest ten dzień kiedy, wszystko nas denerwuje, chcielibyśmy zamknąć się w małym pudełku do którego nikt nie zajrzy i nie dotrą żadne dźwięki – to warto sobie odpuścić. Mogę powiedzieć – Wojtek jestem zmęczona i bardzo proszę, daj mi chwilę. Oczywiście ta chwila sama nie istnieje. Może zaistnieć z minutnikiem. 🙂 No, ale jak zapewne wiedzą rodzice takich autyków – Wojtek wytrzymuje 10 sekund dłużej i zmienia tylko płytę. 🙂 Tym razem wciąż mi pokazuje, że on mi teraz dał chwilę i jest cicho i tak z przerwami co 20 sekund. Ostatecznie mogę odpuścić i wyłączyć minutnik i dać Wojtkowi to na co czeka. To nie jest moja porażka. Nie mogę tak na to patrzeć, bo nie będę miała sił następnym razem. To tylko moje zmęczenie. Jest niestety jedna zasada, nawet jak chodzi o odpuszczani, to nie może być często, bo szybko okaże się, że używając odpowiedniej mocy w marudzeniu, rodzice mi ulegną.
Mały Wojtek z ZD również potrafi pokazać jak bardzo czegoś pragnie teraz, zaraz! 🙂 Z nim niestety nie działa minutnik. Dla niego czas jest jeszcze bardziej abstrakcyjny. Staram się tłumaczyć. – Nie Wojciech, teraz nie będzie muzyki, teraz będziemy układać klocki. No i jak w poprzedniej historii, staram się trzymać zasad, bo one ułatwiają wszystkim życie, odwracać uwagę Wojtka od szafy gdzie są słuchawki, a wiecie jak potrafi być uparty taki młody człowiek z ZD. Oj myślę, że wielu rodziców wie, bo kocha te swoje uparciuchy. 🙂 No ale jeśli to jest ten dzień… możemy pozwolić sobie odpuścić. Tylko znów, jeśli zaczniemy nadużywać tej możliwości szybko przerodzi się w brak zasad i konsekwencji. Tak, że należy być czujnym. 🙂
Jeśli jednak czasem odpuścimy, pozwoli nam to złapać oddech i nie stracić z oczu i serca tego, co najcenniejsze. 🙂

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Było o konsekwencji – będzie o odpuszczaniu

  1. ~Magda pisze:

    Kocham Panią! Mama Downika i Autyka

  2. ~Barbara Maćkowa pisze:

    Z tym odpuszczaniem to bywa nieraz różnie, czasem chcę Maćkowi sprawić niespodziankę i coś co ma być jutro realizuję dziś, myślę że on się ucieszy a tu jeszcze gorzej bo wszystko mu się wywraca cały poukładany schemat. Czasem rolę kalendarza czy zegara pełni realizacja kolejnych czynności. Np Maciek mówi: wrócimy ze szkoły, zjemy obiad, pójdziemy na muzykę i……PÓJDZIEMY NA LODY!. Jeżeli chcę odpuścić muzykę i już pójść na lody to on krzyczy NIE. Mimo że nie może się doczekać na lody, musi pójść do szkoły, zjeść obiad zaliczyć muzykę ale chciałby aby to wszystko trwało po minucie. Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i jest jakaś granica pomiędzy brakiem konsekwencji a potrzebą bycia elastycznym i nie rób sobie wyrzutów z powodu dopasowania sie do sytuacji. Ostatnio słyszałam pytanie w formie zarzutu czy przypadkiem nie traktuję Maćka jak partnera czy aby mój cały świat się wokół niego nie kręci. Być może, bo oprócz Maćka nie mam nikogo. Jeżeli mu coś obiecam to muszę to zrobić a jak mu wytłumaczyć że się zmieniły okoliczności i np nie pójdziemy na obiecane lody bo wieczorem przychodzi ciocia? Czasem staram się to robić bo jest to potrzebne w życiu czasem mi się udaje ale jak nie muszę to po co ? Taki brak konsekwencji ma dwa końce czasem uczy przełamywać stereotypy. Wiem że jest Ci trudno znam ten lęk przed furią. Kiedyś musiałam wzywać pogotowie bo bałam się sama zostać w domu na noc z mężczyzną który waży 97 kg rzuca nożami i krzyczy o obcinaniu głowy. Ale tak wyglądała jego rozpacz po tym kiedy wyprowadził się jego ojciec. Nie było w nim cienia agresji tylko cierpienie. Kiedy odpuszczasz nie myśl o braku konsekwencji ale o tym że możesz ukrócić cierpienie.

    • ania.wojtkowa pisze:

      Mnie chodziło o odpuszczenie sobie. 🙂 Chłopakom najwyżej mogę dać więcej, nigdy mniej. Oni tego dopełniają. 🙂 Na szczęście od dawna już Duży nie ma takich ataków, których, trzeba by się obawiać. Obecnie komunikuje – jestem bardzo zdenerwowany – wtedy głęboko oddycha i w ten sposób nauczył się wyluzować. Potem tylko ustalenie o co poszło i do przodu. Ja piszę tu o tym, żebyśmy my nie mieli poczucia, że musimy być doskonali. Ale też, żeby mieć na uwadze, że jeśli naginamy zasady, bo jesteśmy zbyt zmęczeni np. to musimy to robić tak żeby nie zgubić zasad. Dzieciaki szybko wychwytują, że można mieć jeszcze więcej, lepiej itd. 🙂

      • ~Barbara Maćkowa pisze:

        ok, my też jesteśmy ludźmi mamy swoje potrzeby, trudne dni, jesteśmy zmęczeni boli nas głowa , chce nam się krzyczeć. A zasady mają nam pomagać a nie ograniczać nie możemy być ich zakładnikami. Dlatego napisałam o dwóch końcach . Nie wiem czy chłopcy potrafią okazywać empatię choć to trudne wtedy nie będziesz musiała łamać zasad. Bądź konsekwentna jak będziesz w dobrej formie to chyba wystarczy.

  3. ~Greta pisze:

    Ależ oczywiście, że odpuścić też czasem potrzeba 🙂 Robi to dobrze i dla nas i dla dziecka również 🙂 Mój Oli jest na tyle cwany, że dobrze wie kiedy „mama ma rezerwę” i wtedy i on jest zadowolony bo mu pozwoliłam na coś więcej i ja nie mam poczucie, że nie jestem konsekwentna. Bardzo dobrze też wie kiedy sobie musi odpuścić bo matka się nie ugnie (nie wygląda oczywiście to tak pięknie jak się piszę :P). Wiadomo są momenty gdzie i mi i Jemu jest trudno się dogadać…tak jakbyśmy trochę mówili innymi językami ( w sumie ;)) ale takie sytuację też są potrzebne bo pozwalają nam ciągle się siebie uczyć, poznawać …..

    • ania.wojtkowa pisze:

      Dokładnie tak. A jeśli mamy tę mądrość, że każdą taką sytuację wykorzystamy do nauki siebie nawzajem to można by stwierdzić, że i odpuszczenie to praca nad relacją. O-o. 🙂 Tacy z nas fajni rodzice. 🙂

  4. ~Patika pisze:

    Ja niestety za dużo odpuszczałam i teraz niespełna czterolatek z silną nadpobudliwością wchodzi mi na głowę. Tak sama jestem sobie winna. Ale dwa lata patrzyłam z przymrużeniem oka, bo diagnoza była jedna… Autyzm.
    Stwierdzalam że to choroba,nie mogę go za to winić za to zachowanie karać jakoś, bo nie zrozumie kary,nie dotrze to do niego. Za wszelką cenę starałam się z tym pogodzić.Nie przestawalam wymagać drobnych rzeczy,gdzieś tam próbowałam wdrożyć zasady. Ale zderzalam się z murem, agresją i zbyt często odpuszczałam. Teraz diagnoza uległa zmianie, silna nadpobudliwość ale nie ADHD. Konsekwencja to codzienny szał i nerwy. Jego i moje. Filip nie dopuszcza do siebie żadnych zasad,tego że ja coś wymagam. Czegoś chcę. Każde odejście od zasady obraca w proch wszystko co zostało wypracowane. I tak cofamy się. Syn jest grzeczny,puściły bajkę wieczorem. Wystarczy raz i teraz codziennie agresja,szał i furia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *