O wrażliwości

 

2015-08-19-13-17-002015-08-19-15-46-53

Nie do końca lubię kiedy mówi się o Wojtkach, że są wyjątkowi, niezwykli, bo mam poczucie, ze to dlatego żeby przykryć ich niepełnosprawność, a ona jest faktem. Obaj nigdy nie będę samodzielni, obaj nie mówią, nie dorównają intelektem osobom tak zwanym „zdrowym” lub mówiąc inaczej w normie intelektualnej.


Nie zależy mi na tym, żeby ludzie z którymi się spotykamy udawali, że nie widzą Wojtków takimi jakimi są. Nie boje się, że ktoś głośna nazwie ich niepełnosprawność, choć przyznam, że zaboli gdy usłyszę obraźliwe teksty w ich kierunku, ale to samo poczuje rodzic sprawnego dziecka, gdy dostanie informacje o tym, że rówieśnicy naśmiewają się z niego, bo jest za gruby, ma krzywe zęby czy nosi okulary. A przecież tak wygląda świat dzieci.
Choć przecież nasz świat to już nie jest świat dzieci. Wojtki mają już bliżej trzydziestki. Rzec by się chciało Panowie. Teraz już nawet zdarza się, że ktoś o nich tak powie. Co wtedy czuję… Hmm… Zaskoczenie, radość, niepokój…
A na czym mi zależy? Bardzo ważne dla mnie jest, żeby niepełnosprawność nie przysłoniła Wojtków. Żebyście patrząc na nich dostrzegali również ich talenty, ich umiejętności, ich pasje, ich wysiłek jaki musieli wykonać żeby nauczyć się wszystkiego co potrafią. Dostrzec ich radość życia, która mi daje siłę każdego dnia. I wreszcie nauczyć się od nich szczerości i kochania ludzi nie patrząc na ich słabości.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O wrażliwości

  1. ~Jo. pisze:

    Bardzo rozumiem.
    Niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.