Być mamą to…

ai2w
Dlaczego o tym piszę?
Czasem zdarza mi się usłyszeć pytanie: – Czemu nie masz swoich dzieci?
Dawniej padało bardziej konkretne: – Kiedy wreszcie, będziesz mieć swoje dzieci?
Na szczęście te pytania pojawiają się coraz rzadziej.
Choć ostatnio znów usłyszałam to pierwsze. No i z tego powodu postanowiłam podzielić się z Wami tym jak ja to widzę, co myślę i czuję w tym kontekście.

A było to tak. 🙂
W drodze do piekarni spotkałam -znajomą? No znamy się, ale rozmawiamy raz na kilka lat, jak na siebie wpadniemy przypadkiem na ulicy. Ot, taka to znajoma. I między zdaniem o tym że pada deszcz, jest zimno i już lepiej nie będzie, a tym że właśnie kupiła dobre ciasto, zapytała:
– Ty, a nie chciałaś mieć własnych dzieci?
Moja odpowiedź:
– Ja nie myślę, że posiadamy dzieci na własność.
Znajoma zrobiła dziwną minę i wróciła do swoich opowieści.

Moje odczucia są takie: skoro pada takie pytanie, to nie wiele ta osoba o mnie wie, więc nie wiem czy jest w stanie zrozumieć. Nie jestem pewna, czy na tak postawione pytanie chce mi się jeszcze odpowiadać. Dlatego odpowiedziałam właściwie na nie postawione pytanie, choć przecież równie ważne. 🙂

Dwudziestego szóstego maja, w dniu matki napisałam na stronie FB – DlaDwochTakichCoUkradliSerce:

„Nie urodziłam Wojtków.
 Nie nosiłam ich pod sercem.
 Nie głaskałam brzucha, w którym się kryli.
 To nie ja krzyczałam gdy przychodzili na świat.
 To nie ja byłam pierwszą osobą, która ich mogła przytulić.
 A jednak to ja jestem ich MAMĄ!
 Mamą na 100%!
 To ja wiem o nich wszystko.
 Znam ich.
 Rozumiem.
 Odczytuję każdy gest.
 Czasem słyszę: „To niesamowite jak Pani ich rozumie”.
 Ja dałam im miłość.
 To ja byłam z nimi kiedy się rozwijali.
 To ja sprawiłam, że są szczęśliwi.
 To ja całowałam i wciąż całuję ich na dobranoc.
 To ja przytulałam kiedy mieli złe sny.
 To ja cieszyłam się ich każdym nowym osiągnięciem.
 To na mój widok cieszą się najbardziej na świecie!
 To na mnie czekają, gdy wyjdę na chwilę z domu.
 Oni są moimi synami, a ja jestem ich mamą i tak jak ja ich kocham Oni kochają mnie.
 Wiem to!!!”

Tylko czy ktoś kto zadaje takie pytania, jest w stanie zrozumieć, to o czym tu piszę?
Wiem, że dla wielu rodziców, a może nawet dla większości posiadanie dziecka jest równoznaczne z dzieckiem z nich poczętym. Ich biologicznym. Mówią: -„tylko takie mogę kochać, nie jestem zdolna, zdolny pokochać obcego dziecka”
Ciesze się, że nie wszyscy. Ja jestem może w mniejszości, ale to mi nie przeszkadza. Ja widzę to zupełnie inaczej. Nie widzę, żadnej różnicy między dzieckiem biologicznym, a przysposobionym.
Wiem, że kiedy pełnosprawne dziecko jest w rodzinie adopcyjnej i dowiaduje się o adopcji, chce poznać swoich biologicznych rodziców, potrzebuje tego do określenia swojej tożsamości. Jednak to Ci adopcyjni rodzice są wciąż dla niego najważniejsi przez fakt więzi miłości, która jest najmocniejsza.
Nie piszę tu o sytuacjach kiedy z jakiegoś powodu tej miłości zabrakło, ale kiedy jej zabraknie w rodzinie naturalnej również nic nie układa się jak powinno.
Ja jednak pisząc to, próbuje pokazać jak bardzo naturalnym stało się dla mnie być mamą Wojtków. Wszystko przebiegało w pewnym rytmie i można rzec, że i byłam w „ciąży”. To ten okres kiedy musiałam się przygotować i podjąć decyzję na zostanie mamą.
Nie wiem co czują rodzice, którzy z upragnieniem czekają na dziecko, a z różnych powodów okazuje się to niemożliwe. No dobrze mogę napisać że w pewien sposób rozumiem ich ból przez fakt iż jest we mnie dużo empatii, ale ja nie byłam w takiej sytuacji.
Ja poznałam Wojtków i to oni obudzili we mie pragnienie bycia mamą, ich mamą. Jeśli jest w nas głębokie pragnienie obdarzenia miłością dziecka, to niema to znaczenia, czy jest to nasze z krwi i miłości, czy nasze tylko z miłości.
No dobrze: to jest moje spojrzenie.
To ja, tak to widzę. Dlatego to ja, jestem mamą dwóch najfajniejszych Wojtków. 🙂
Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Być mamą to…

  1. ~Daga pisze:

    Nienawidzę takich pytań. Zwłaszcza że mam EDS6a i wiadomo, że ciąża = śmierć. Bezwarunkowo i bez nadziei. A do adopcji się nie kwalifikuję, choć kiedyś bardzo chciałam. Przecież chłopcy są Twoimi dziećmi, pytający zachowują się chamsko 🙁 Dla mnie to koszmar sprowadzać na świat dzieci, podczas gdy domy dziecka są przepełnione i tych dzieci nikt nie chce. Ludzie zachowują się, jakby tych dzieci nie było. Ludzie chcą mieć na własność, jak rzecz, dlatego rodzą i dlatego rezygnują, kiedy nie mogą jakiegoś dziecka adoptować Nie chcą ich brać w rodziny zastępcze, bo wtedy nie mieliby na własność. 🙁 Są wyjątki oczywiście, ale zbyt mało,żeby opróżnić DDz. :(( Twoi chłopcy mieli niebywałe szczęście! I Ty też. 😉

  2. Barbara Maćkowa pisze:

    NIE JESTEŚ MAMĄ W 100% ALE W 200% A NAWET 400% bo każdy z Wojtków liczy się podwójnie . Dlatego że byli chciani tacy jacy są. To nie była ruletka tu nie było oczekiwań, ze będą wybitnymi lekarzami, prawnikami, biznesmenami jak zwykle oczekują rodzice. Miłość do nich nie była obwarowana rezygnacją z marzeń i nadziei ale świadomym wyborem. Dziękuję Ci Aniu bo uczysz nas jak kochać nasze dzieci. Życzę ci wiele radości i szczęścia w byciu matką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.