Obóz nad morzem – Łanowa 2018

Obóz z Łanową nad morzem zapisuje się już we wspomnieniach. Dla Wojtków to wprawdzie nie był koniec nadmorskiej przygody, ale i tak było trochę smutno. Matka nawet pożegnać się nie mogła z wszystkimi bez wzruszenia. To był dobry czas.
Miejsce dla nas miało jeden atut nie do przebicia. Na plaży mogliśmy czuć się dość swobodnie, bo nie było tam tłumów. Podopieczni mogli bawić się, biegać, a nawet w razie potrzeby krzyczeć do woli i nikomu to nie przeszkadzało. 🙂
W samym ośrodku przyjęci byliśmy bardzo ciepło, nie tylko przez obsługę, ale i przez innych wypoczywających w tym miejscu. W takie miejsca warto wracać.

Z Łanową to zupełnie inny czas.
Piszę czasem o tym jak bardzo bym chciała by inni ludzie potrafili patrzeć na Wojtków moimi oczami. Zastanawiałam się czy to w ogóle możliwe i dziś wiem, że tak.
Skąd to wiem?
Właśnie przez wyjazd z Łanową.
Jest w naszej grupie Staszek, opiekun, ale przede wszystkim przyjaciel Michała. Michał porusza się na wózku. Od samego początku ich relacja była dla mnie czymś niezwykłym. Staszek mimo niepełnosprawności Michała traktował go jak kumpla.
Na tym obozie Duży zaprzyjaźnił się z nimi. Wciąż pytał o Staszka i to z nim chciał chodzić na plażę, chciał mu pomagać prowadzić wózek Michała, sprawdzał czy Michałowi nic nie potrzeba. Gdy obserwowałam jak sobie idą, rozmawiają, zrozumiałam, że to możliwe by patrzeć na Wojtków tak jak matka. To możliwe, bo tak właśnie patrzy Staszek. To dlatego zbudował taką relację z Michałem, to dla tego Duży tak do niego lgną.
Tajemnica jest bardzo prosta. Staszek w Wojtku podobnie jak w Michale nie widzi niepełnosprawnego tylko człowieka, a wtedy budowanie relacji jest dużo prostsze.
Kiedy zastanawiałam się czy jest możliwe by ludzie patrzyli na Wojtków matki oczami, nie wiedziałam że to może być tak proste. Patrzeć przez pryzmat człowieczeństwa, a nie niepełnosprawności. Proste choć wiem jak trudne zarazem.
Łanową proszę o wybaczenie, że piszę tylko o Staszku. 🙂 Tak wiem, tu jest więcej takich osób i dlatego tak cieszę się na każdą chwilę z Wami. Dla mnie to móc odpocząć od ciągłych znaków zapytania na twarzach przechodniów. Fajnie być wśród ludzi którzy akceptują i są gotowi na takie relacje. Dobrze Was mieć!
Jak zatem przekonać innych, że to możliwe? Jak sprawić by inni chcieli patrzeć na Wojtków właśnie tak? Przyznam, że nie znam odpowiedzi na to pytanie. Może ktoś je zna i mi podpowie? A może uda mi się namówić Staszka i innych w Łanowej by się ze mną podzielili swoim spojrzeniem? 🙂
 Nie będę rozpisywać się o tym jak było na obozie podzielę się z Wami zdjęciami, które powiedzą znacznie więcej. 🙂 Zatem zapraszam do krótkiej migawki z obozu. 🙂
Ten wpis został opublikowany w kategorii Łanowa, Nasze wędrowanie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.