Co z tą dorosłością?!

New Image

Co znaczy być dorosłym w kontekście osoby niepełnosprawnej intelektualnie?
Nie jest przyjemnie, gdy ktoś obcy mówi o moich synach „Oni to takie duże dzieci”. Nie ma we mnie zgody na traktowanie ich w taki sposób. Jednak zacznijmy od początku.

Czym jest dorosłość?
To okres życia człowieka, w którym osiągnął odpowiedni rozwój fizyczny, psychiczny i społeczny pozwalający mu na decydowanie o swoim losie, odpowiadanie za samego siebie, podejmowanie działalności produkcyjnej i społecznej.”

Jednak jak się to ma do osób niepełnosprawnych intelektualnie szczególnie w stopniu głębszym? Jak mogę przygotować moich synów do dorosłego życia? Na ile mogą oni wieść życie niezależne? Co znaczy zapewnić im godne życie pełne szacunku, jaki należy się każdemu człowiekowi?
Pierwsza rzecz, która nasuwa mi się automatycznie to pozwolić im na miarę ich możliwości na samodzielność.
Z każdym osiągniętym celem, stawiać następne wymagania. Wspierać, a nie wyręczać. Z różnych powodów często opieka zmienia się w wyręczanie. A to dlatego że mama, tata, nauczyciel, opiekun zrobi to lepiej – „daj poprawię”, a to ze względów bezpieczeństwa (a może jednak to nadopiekuńczość?), a to zwyczajnie z braku czasu – „następnym razem spróbujesz, teraz się spieszymy”.
Wielu rodziców osób niepełnosprawnych intelektualnie jakby nie dostrzegało, że ich dzieci dorosły. Wciąż widzą w nich małe potrzebujące pomocy dzieci, które nie są w stanie wykonać nawet najprostszych czynności samodzielnie.
Jeśli osoba niepełnosprawna intelektualnie nie spełnia kryteriów dorosłości, czy to znaczy, że jest nadal dzieckiem?
Jeśli nie jest w stanie podjąć pracy, czy samodzielnego życie jest od nas zależna to pewnie łatwiej nam myśleć że to dziecko. Łatwiej nim sterować skoro jako rodzic wiem, co dla niego będzie najlepsze niż uczyć wyborów, samodzielności, i przyjęcia konsekwencji z tych wyborów.
Zawsze staram się myśleć: co by moi „panowie” powiedzieli gdyby byli sprawni.
W sytuacji gdy osoba ma głębszą niepełnosprawność intelektualną musimy dostosować wszystko do jej możliwości. Jednak nigdy nie można takiej osoby traktować jak „małe nieporadne dziecko”. Pamiętam pewną dziewczynę, której mama z uporem ubierała w lecie czapeczkę w kształcie truskaweczki. Dziewczyna miała dwadzieścia kilka lat. Nie można robić takich rzeczy.
Dlatego według mnie ważny jest również ich wygląd. To jak są ubrani, uczesani, nawet zwykłe okulary mają znaczenie. Ważne dla mnie jest jak postrzegają Wojtków ludzie. Ważne jest dla mnie, aby traktowali ich z szacunkiem.
Wiem, że dorosłość osób takich jak moi synowie to trudny temat, nawet dla mnie. Mam świadomość, że moi synowie nie będą całkowicie samodzielni i niezależni, ale mogę im pomóc w tym, aby osiągnęli jak najwięcej.

Jest to ważne przynajmniej z tych dwóch powodów:

  • Pierwszy: będą mogli odczuwać radość z osiąganych celów, będą mogli i oni czuć się potrzebni, zmieni się ich postrzeganie siebie.
  • Drugi: my jako rodzice jesteśmy coraz starsi i z czasem będziemy mieli mniej sił w opiece, dlatego również to ważne dla Nas. Nie zapominajmy o tym.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Co z tą dorosłością?!

  1. ~Daga pisze:

    Bardzo ważny wpis. Zgadzam się z Tobą. Traktowanie swoich dorosłych synów jak dzieci odbiera im wiele z samodzielności, samooceny, godności też.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.