Poranki z Małym Wojtkiem – czyli co zrobić z tymi wczesnymi pobudkami?

Już nieraz pisałam, że Mały to skowronek. Ledwo widać słońce od wschodu, a ten już gotowy do działania. Ni jak nie da się go przekonać, że jeszcze można trochę pospać, lub choćby poleżeć. Czasem wystarczy muzyka i matka może jeszcze jednym okiem pospać. Jednym, bo drugim musi czuwać. 😉
Zimą wydaje się, że powinien spać dłużej, bo jasno robi się później. Niestety wtedy mam wrażenie, że dzień się zaczyna w samym środku nocy.

A gdy zbliża się lato, jest ciepło, a ptaki za oknem swym śpiewem, trelem, gwizdem, skrzeczeniem, krakaniem, czy gruchaniem oznajmiają, że Mały ma rację i szkoda dnia, jestem na pozycji przegranej. 😉
Wstaje, szybkie mycie, ubieramy się, zabieramy kubek z piciem i wychodzimy. O której? Może być piąta, czwarta i okolice. 😉 Wojtek ubiera się z takim uśmiechem na twarzy, że trudno nie poczuć się choć trochę lepiej. Wychodzimy w miarę cicho, tak żeby nie obudzić Dużego i Kigi. Uśmiech Małego towarzyszy nam cały czas.
Świat jest cudowny o tej porze. Ile człowiek traci gdy nie ma motywacji by wyjść na spacer wcześnie rano.
Wojtek uwielbia jeździć tramwajem. Możemy tak jeździć do pętli i z powrotem. Oczywiście wybierając optymalnie długą linię. Uśmiech od ucha do ucha i twarz wpatrzona w okno, żeby chłonąć świat.
Sporo też spacerujemy, to są wędrówki takie przynajmniej na 3 godziny, żeby do. domu wrócić najwcześniej o ósmej. Światło jest niesamowite. Nawet zapach zupełnie inny. Nie mówię za dużo do Wojtkach na tych wycieczkach. Raczej sobie milczymy i zachwycamy się światem. On co jakiś czas zagląda mi w oczy z uśmiechem i się przytula. Jakby mówił – dziękuje mamo, jestem szczęśliwy. Czasem wędrówkę kończymy na działce i tam razem jemy śniadanie. To cudowny czas dla Wojtka i dla mnie. Bardzo ważny moment gdy Mały nie musi się dzielić mamą z bratem. Warto o tym pamiętać, bo wprawdzie moi synowie to faceci, ale widzę jak bardzo czasem potrzebują takiej uwagi – jeden na jeden.
Choć w zeszłe wakacje nad morzem wykorzystaliśmy te Wojtkowe pobudki i wszyscy o tej piątej chodziliśmy witać słońce wstające z morza. Widzieliśmy chyba więcej wschodów niż zachodów słońca. Puste plaże, dużo muszelek i szum morza. Cudowny czas i wspaniałe wspomnienia.
Dziś też byliśmy na spacerze. Wyszliśmy z domu kilka minut po piątej. Pojechaliśmy najpierw tramwajem, potem autobusem. Po drodze kupiliśmy coś na śniadanie i z takim prowiantem powędrowaliśmy na działkę. W trawie była taka rosa, że od razu zmoczyliśmy buty. A na dodatek złapał nas deszcz, mimo, że przed wyjściem sprawdzałam pogodę.  Na szczęście zdążyliśmy dotrzeć na miejsce i mogliśmy się schronić w domku. Tam przy dźwiękach radia zjedliśmy śniadanie, wypiliśmy herbatę z sokiem malinowym i wcale nie chciało nam się wracać do domu. Taki poranek pozwala się naładować pozytywną energią na cały dzień. Serio. Ja polecam! 🙂

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codziennik i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Poranki z Małym Wojtkiem – czyli co zrobić z tymi wczesnymi pobudkami?

  1. Dorota pisze:

    Cudownie się to czyta. Chociaż sama jestem mamą nastolatka z autyzmem i innymi gratisami to jest dla mnie Pani absolutnym mistrzem świata w okazywaniu ciepła i miłości. Wojtki mają szczęście a ja po cichu marzę, że kiedyś się spotkamy i przytulę Panią tak mocno jak tylko matka może przytulić matkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.