„Mały Książe” – z Wojtkami w kinie.

MK6
Bardzo lubię zabierać moich chłopaków do kina. Trudno jest jednak dla nich wybrać film, co według mnie świadczy o ubogim repertuarze, niestety. 🙂
Duży (autyzm) źle przyjmuje animacje, a i dla Małego (ZD) nie jest to proste w odbiorze. Biegające różne misie czy inne stworki są zbyt abstrakcyjne.

Na „Małego księcia” chciałam wybrać się sama.

MK

Książka Mały Książę Antoine’a de Saint-Exupéry’ego to historia o dorastaniu do miłości i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Spotkanie Małego Księcia z pilotem jest rozmową pisarza z samym sobą, powrotem do spraw, które zawsze dla niego były ważne. Ta historia była bliska memu sercu od najmłodszych lat.

Pomyślałam, że może warto zaryzykować i zabrać Wojtków.  Niepokój budził tylko fakt, że to animacja.

MK5

Mark Osborne nie tworzy swojego filmu tylko w oparciu o pierwowzór. Opowiada historię dalej, nie kończy za autorem. Na początku jednak poznajemy dziewczynką, której mama z wysokimi aspiracjami jest w stanie zrobić wszystko by jej dziecko mogło uczęszczać do najbardziej prestiżowych szkół.
MK4
Dziewczynka ma wakacje na przygotowanie się do tego wyzwania.  Jednak wszystko się komplikuje przez sąsiada dziwaka. Mała nawiązuje z nim relację i to dzięki niemu może wybrać się w podróż do magicznego świata, gdzie mieszka Mały Książe.

To film, który warto zobaczyć razem z dziećmi, a trafia do mniejszych i większych. Wzrusza. Ja miałam w oczach łzy. A chłopcy mimo, że byłam pełna niepokoju, zaskoczyli mnie bardzo. Byli poruszeni. Pierwszy raz nie przeszkadzała im animacja – może były momenty kiedy mniej do nich trafiała, ale i tak z ciekawością oglądali cały film. Duży przeżywał każdą przygodę dziewczynki i nawet jak skaleczyła dłonie kazał mi dmuchać po swoich dłoniach (współodczuwając jej ból). Mały zaś latał z nimi samolotom mimo, że siedział wciąż obok mnie w kinie. 🙂

MK3

Dla mnie to niezwykła historia, trochę zaskakująca, ale każdy z Nas miał w tym filmie swoją część i to jest piękne. 🙂

MK2

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieści naszej mamy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „„Mały Książe” – z Wojtkami w kinie.

  1. ~Agnieszka pisze:

    Anka! Po pierwsze super, ze założyłaś bloga! Zaglądam codziennie, albo prawie codziennie 🙂 Czyżbym pierwsza odważyła się na komentarz?
    Postanowiłam napisać, bo też byłam z moimi chłopakami na tym filmie w kinie. Niestety mam trochę inne odczucia. Uważam, ze jest to bardzo dobra propozycja ale dla dorosłych. Moje dzieci po prostu się bały… może gdyby film nie był poprzedzony półgodzinnym blokiem reklamowym a i dźwięk byłby nieco „dyskretniejszy”, jeszcze by uszło…

    na marginesie, kiedy babski?

    • ania.wojtkowa pisze:

      No to ja zacznę od tego, że moi już dorośli. Może dlatego dobrze go przyjęli. Oni nie lubią bajek, zresztą nigdy nie lubili. 🙂
      Fajnie, że zaglądasz, przekazuj dalej, będą czytelnicy, będę zmotywowana. 😉 A babski, no oby jak najszybciej. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *